Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fermentacja tytoniu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fermentacja tytoniu. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 maja 2012

Historia tytoniu

Niedawno zauważyłem, że google nagle przestało indeksować moją stronę pod frazą tytoń, przez co straciłem wielu czytelników :) Tak się składa, że w linkach po prawej jest bardzo wartościowy tekst o tytoniu, który sam przepisywałem kiedyś z książki (mam nadzieję, że ACTA mnie nie dorwie) Wkleję go tutaj, szkoda aby tyle ciekawych i niespotykanych nigdzie indziej informacji się marnowało.


tekst z książki doc. dr hab Mariana Rejewskiego
"Rośliny przyprawowe i używki roślinne"
państwowe wydawnictwo rolnicze i leśne
Warszawa 1992

TYTOŃ

Jednej z najbardziej obecnie popularnych używek dostarczają dwa gatunki roślin: N. tabacum L. - tytoń szlachetny i N. Rustica L. - tytoń machorka, pochodzące z tropikalnych i subtropikalnych rgionów Nowego Świata. Kiedy Kolumb w 1942 r. dotarł do Ameryki, uprawa i użytkowanie tytoniu znane było tam od niepamiętnych czasów. Ludność tubylcza używała tytoniu do celów leczniczych, żuła i paliła suszone liście w czasie licznych świąt i ceremonii obrzędowych. Zwinięte w rulonik, suszone liście tytoniu Indianie zwali "tobacco" i palili je, wciągając dym nosem.

sobota, 23 kwietnia 2011

Po co sadzić...

Pomijając aktualne ceny tytoniu, a dokładniej olbrzymiej akcyzy nałożonej przez rząd na wyroby tytoniowe warto się zastanowić na sadzenie tytoniu ze względów zdrowotnych. Nie twierdze, że palenie własnego tytoniu jest zdrowe - inhalowanie jakimkolwiek rodzajem dymu, niezależnie czy pochodzi on z kartki papieru, papierosa czy czegoś innego jest dla płuc i całego organizmu szkodliwe, jednak chciałbym pokazać tu fragment bardzo ciekawego artykułu ze strony wolnemedia.net

„DOBRZE ZNANY PIENIACZ” ZE LWOWA
Najbardziej kontrowersyjnym zestawem tajnych dokumentów dotyczących Polski może być ten dotyczący doktora Jana Beffingera.
Na początku 1953 r. prezesi największych amerykańskich i brytyjskich koncernów tytoniowych oraz czołowi onkolodzy na całym świecie dostali na swoje biurka niespodziewane przesyłki z Kenii. W kopertach były egzemplarze dokumentu dotyczące teorii Jana Beffingera. Autor, znany już wtedy na świecie autorytet w przedmiocie fermentacji tytoniu, pisał dlaczego w Polsce i innych krajach za Żelazną Kurtyna było trzy razy mniej wypadków raka płuc niż w Anglii czy w USA. Przyczyna mogła leżeć w metodzie fermentacji tytoniu. Mianowicie pod koniec XIX w. skonstruowano w USA maszynę do podsuszenia tytoniu. Po zakupie od rolników, producenci amerykańscy podsuszali dodatkowo tytoń. Chodzi o „pasteryzację”, która ujednolicała kolor i smak tytoniu. Zabijała ona zwłaszcza bakterie, które później mogły powodować pleśń, czynnik ważny przy morskim transporcie do Europy. Przy okazji takie dosuszanie zmniejszało wagowo tytoń o zaledwie o 2% podczas kiedy naturalna fermentacja powodowała ubytek kilkunastu procent wagi. To przekładało się na miliony dolarów rocznie zaoszczędzonego surowca. Jednak pasteryzacja zabijała enzymy w liściu na początku procesu produkcji, przez co nie mogła już nastąpić fermentacja. Uniemożliwienie naturalnej fermentacji tytoniu powodowało zachowanie w liściu wielu szkodliwych składników, także powodowało kwaśne środowisko dymu