Po długiej przerwie bez żadnych nowych postów powracam, jednak chwilowo bez zdjęć. Cóż mogę powiedzieć... Pogoda jest do kitu, praktycznie w całej Polsce, a w "moim" Beskidzie Niskim to już kompletna porażka. Dolne liście średnio dają sobie radę z nadmiarem wody, szkodniki również dały o sobie znać.
Po drugie dwa razy w ciągu dwóch dni (10 i 11 lipca) spadł grad robiąc całkiem spore dziury w liściach. Pierwsza klasa to to nie będzie.
Zbiory będą (jak nic nie zniszczy) ilościowo dobre jednak nie sądzę aby jakość była powalająca, chyba ostatnia nadzieja w sosowaniu.
Zdjęcia dodam przy najbliższej okazji (może w piątek)